porady o rybach grzybach kwiatkach itp.

OGÓLNIE O ŻYCIU

POWRÓT DO PISANIA i PUBLIKACJI

Od ponad roku nie zaglądałem do mojego bloga :( i o -  stało się... a w zasadzie działo się...

W lipcu zeszłego roku firma, w której pracowałem przestała istnieć. A ja ... zostałem bez pracy.

Na początku podszedłem do tematu dość optymistycznie. Pracowałem w  rożnych zawodach: kierowca ciężarówki, hydraulik, handlowiec, drukarz, a ostatnie kilka lat projektant i sprzedawca mebli na zamówienie. I to najlepszy projektant w jednej z największych sieci meblarskich.

Byłem pewien, że znalezienie pracy to tylko kwestia czasu. Przecież do tej pory nigdy nie miałem z tym problemu... Cholera.. zapomniałem tylko o jednym bardzo ważnym szczególe... jestem STARY. No może nie tak wiekowo, bo nie mam jeszcze 50-siątki, ale dla...  rynku pracy.

No więc...  bardzo się myliłem. Jak bardzo -  pokazały następne miesiące.

Napisałem CV i zacząłem wysyłać, a w zasadzie teraz się mówi APLIKOWAŁEM na oferty pracy pojawiające się w internecie.

APLIKOWAŁEM, APLIKOWAŁEM, APLIKOWAŁEM i...

po trzech miesiącach okazało się, że nadal jestem bez pracy, a na moje CV odpowiedzieli tylko pracodawcy szukający handlowców, najlepiej z własnym samochodem, a praca bardziej przypomina pracę akwizytora jak handlowca.

Dałem więc sobie spokój z ogłoszeniami typu : super praca lub super dochody od zaraz.

Postanowiłem zmienić strategię. Zacząłem wysyłać CV  ( haha APLIKOWAĆ ) tylko do firm z branży, w której pracowałem kilka ostatnich lat.

Po kilku kolejnych miesiącach okazało się, że w branży meblowej jak najbardziej potrzeba fachowców, tylko mój PESEL ma BARDZO zły początek. POTOCZNIE MÓWIĄC zaczął się okres życia - w skrócie zwany - SKS czyli starość kur....a starość :((

A tak poważnie pracodawcy, u których byłem na spotkaniach kwalifikacyjnych, potrzebowali jednego fachowca (najlepiej bez doświadczenia - bo takiemu trzeba uczciwie płacić i nie da się wy.....mać) i w dodatku na kilka stanowisk pracy jednocześnie - najpierw - sekretarka i asystentka właściciela potem dopiero sprzedawca, projektant i  koordynator produkcji. No, a przecież ja kobitą nie jestem. CHCIAŁEM BYĆ PROJEKTANTEM MEBLI I TO DO TEGO ZAWODOWYM!

Jakby tego było mało...

praca na półtora etatu. Oczywiście dyspozycyjność 24h i co drugi weekend wolny. A za to wszystko odpowiednia płaca -  najniższa krajowa jak na umowę lub bez papierów za 1600 PLN. I na jedno wychodzi.

Jakby tego było mało...

oczywiście wymagany własny samochód, komputer, drukarka przenośna, program do projektowania.

Jakby tego było mało...

pełna odpowiedzialność finansowa w razie pomyłek.

A już szczytem wymagań był..

własny, przekazany za darmola portfel klientów.

Poza tym nienaganny wygląd i w zasadzie byłbym kandydatem idealnym.

Watro też nadmienić, że...

wspólną cechą,  dla wszystkich OFERENTÓW PRACY -  były miejsca spotkań kwalifikacyjnych. Najczęściej spotykaliśmy się w  kawiarni czy hole znanych hoteli. Jakoś dziwnym trafem nigdy nie udało mi się trafić do siedziby firmy.

W mordę misia - kto teraz jest tzw. biznesmenem w Warszawie??? Ktoś, kto ... nie ma siedziby, nie ma narzędzi do pracy, a i garnitur z krawatem lekko wymięte. Taki mój właśnie "STARCZY LOS".

Po ponad roku poszukiwań, aplikacji itp. znalazłem pracę. A branża,  branża nieco inna od oczekiwanej przeze mnie, ale jestem zadowolony.

Płaca nie najwyższa,  ale adekwatna do obowiązków i moich kwalifikacji w branży UWAGA florystycznej.

Tak, tak.  Pracuję w Kwiaciarni w centrum Warszawy.

 Na kilku stanowiskach:

 - menadżer gospodarki wodnej, tzn. wymiana wody w wazonach,

 - kierownik ds. logistyki, tzn. wynoszenie śmieci,

-  konserwator powierzchni płaskich, tzn. zamiatanie i mycie podłogi.

20140915_140746_2_bestshot.jpg

A tak poważnie znalazłem pracę jako pomoc florysty. Nawet mi się to podoba i najważniejsze że znowu mam chęć żyć i poznawać nowy zawód, w którym wiek nie jest najważniejszy.

O moich postępach będę informował w następnych  postach.

Pozdrawiam wszystkich

INFORYBKA

 

 

STUDIOMILOMI.PL