porady o rybach grzybach kwiatkach itp.

PRZEPISY NA PROSTE JADŁO

PRZEGLAD LODÓWKI "I"

Co jakiś czas w mojej lodówce zostaje jedzenie, z którym nie bardzo wiem co zrobić...

Najczęściej ląduje w śmietniku :(

Końcówka żółtego sera, kawałek krakowskiej, jakieś warzywa czy też inne "odpadki" np. ogonki od

pieczarek czy  skrawki schabu, którymi pogardził mój kot :)

Tak było do momentu kiedy to w sobotni poranek zobaczyłem w telewizji program kulinarny skądś

tam. Serwowano w nim nadziewany chleb. Co prawda nadziewany  przepiórkami, ale...

Przecież nie będę wyruszał teraz na polowanie. Szczególnie, że z broni dysponuję jedynie wędką,

żyłką i haczykiem. Postanowiłem więc być nurkiem i zanurkowałem do własnej lodówki w

poszukiwaniu skarbu, czyli resztek jedzenia. Z mocnym postanowieniem zrobienia tekiego

eksperymentalnego CHLEBKA zająłem się przeszukiwaniem półek...

 

Dzisiaj mialem:

  • 10 pieczarek
  • 2 cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • Kilka gałązek koperku
  • 1 jajko
  • Kawałek żółtego sera
  • Kawałek wędzonego boczku
  • Skrawki ze schabu
  • kawałek kiełbasy "śląskiej"

Do tego:

  • chlebek razowy ze słonecznikiem "prostokątny"
  • olej do smażenia.
  • 2 listki bazylii.
  • Sól pieprz do smaku.
  • wykałaczki.

 

Schab, kiełbasę i boczek  pokroiłem w drobną kostkę i wzuciłem  na patelnię z rozgrzanym

olejem. Potem cebulę poszatkowałem w półtalarki, czosnek zgniotłem z solą w moździerzu.

 Pieczarki pokroiłem w plasterki(ogonki również).

Jak mięsko się przyrumieniło dodałem " warzywka",  potem posiekałem koperek, wrzuciłem 

do reszty, przykryłem pokrywką i dusiłem na wolnym ogniu około 20 minut.

Potem odkroiłem "dupkę" od chleba i wyciągnąłem środek.


Gdy już na patelni duszonka była na wykończeniu, dodałem bazylię z mojej balkonowej plantacji,

jajko i przyprawiłem do smaku.

Starłem żółty ser,  dokładnie wymieszałem z ciepłą duszonką, aż ser się rozpuścił.

Całość odstawiłem do ostygnięcia.

Po 10 minutach wpakowałem ile się dało do chlebka ubijając pałką od moździerza. Zakryłem

"dupką" i wbilem kilka wykalaczek, żeby nie odpadla.

Do nagrzanego piekarnika wstawiłem na ok 5 minut i gotowe. Pokroiłem w grube plastry...


No i eureka - chlebek wyszedł znakomity i wszyscy się nim zajadali.

Oczywiście nie przyznałem się, że to był eksperyment zrobiony z końcówek jedzenia, które

zazwyczaj się wyrzuca. Przecież Ona i dzieciaki by tego nie ruszyły  gdybym powiedział prawdę.

Od wczoraj nie mam bólu serca, że nie szanuję jedzenia!!

A teraz za każdym razem będę używał innych składników (w zależności co zostanie).

Do tego ogromny plus - NIEWIELE KOSZTOWAŁO!

SPRÓBUJCIE - MAŁO CZASU POTRZEBA NA PRZYGOTOWANIE I JEST NIEZWYKLE SYCĄCE.

STUDIOMILOMI.PL