porady o rybach grzybach kwiatkach itp.

DESERY

JAGODOWE SZALEŃSTWO

Jak wcześniej pisałem z jagódkami zebranymi na niedzielnej wycieczce

trzeba coś zrobić.


Doświadczenia zbytniego nie ma, a do specjalisty od jagód mi daleko. Może wystartuję

w MASTER CHEF :) to się jeszcze nauczę.

Przyszedł poniedziałek rano. Nie bardzo wiem od czego zacząć, a przecież Onej mojej

Żonci nie będę pytał.

Zrobiłem mały rekonesans po internecie, chwila zastanowienia, trochę inwencji twórczej,

modlitwa o pogodę ducha i do dzieła.

BABECZKI

Na początek poszły babeczki, oczywiście takie ciastka  -  przepis z jakiegoś

zapomnianego notesu, trochę przekleństw, PAPILOTKI (hahahahaha) i jakoś poszło.

A dokładnie to było tak:

  • mleko - 300 ml
  • olej - 300 ml
  • 3 jajka
  • otręby pszenne (100g)
  • szymanowska - 300 g
  • sól - 1/2 łyżeczki
  • soda - 2 łyżeczki
  • cukier - 250 g
  • jagody - 300 g
  • proszek do pieczenia - 2 łyżeczki



  1. Mąka, sól, proszek, soda - do jednej michy.
  2. Olej, jajka, cukier - do drugiej michy
  3. Mleko, otręby - do trzeciej michy.
  4. I... mieszamy, mieszamy, mieszamy.

Do michy z mąką wlewamy zawartość michy z olejem. Potem jeszcze delikatnie dodajemy trzecią michę i ... znowu delikatnie mieszamy, mieszamy, mieszamy. Dodajemy jagody i mieszamy. Pakujemy do papierowych "babeczkownic". Ozdabiamy na wierzchu jagodami i pakujemy do piekarnika na 20 minut. Oczywiście trzeba go wcześniej nagrzać- tak ok. 170 - 180 stopni.

Moje babeczki wyglądają nieźle ale czy dobre? Nie jestem pewien,  więc postanowiłem 

wypróbować przy pomocy mojej Kochanej Żoneczki :)

Zrobiłem kawkę (taką jak lubi) -  nawet mleczko spieniłem, takim wynalazkiem kiedyś

kupionym.


Łatwo nim spienić mleko, ma tylko jedną wadę - po używaniu trzeba go umyć.

Nie podaje firmy, żeby nie reklamować, ale polecam. Fajne urządzenie.

Można serwować kawę jak prawdziwy Barman (czyli facet, który lubi bary).

Żonka powiedziała, że niezłe. Ja i Suzi uważamy, że wspaniałe.

 

KONFITURA JAGODOWA

Konfitura?? O Boże!!

Na drugi ogień poszła właśnie ONA, oczywiście z jagódek.Przepis z książki kucharskiej

bardzo starej i już mocno zniszczonej, pomazanej bazgrołami Mojej Onej, jak była MAŁA!

Toż to już skansen kucharski :)

Wziąłem:

  • garnek
  • łyżka wody,
  • 350 g jagód
  • 120 g cukru
  • (Gwiazdki ANYŻU - jak ktoś lubi)

Jagody do gara z wodą. Zawrzały, gotowałem je z łyżką wody - 15 minut. Dodałem cukier i mieszałem, mieszałem, mieszałem i .. gotowałem na wolnym ogniu, aż zgęstniały. Ok. 30 minut. Do słoika. Dekielek i do góry "pupcią" pod ręcznikiem, żeby trzymała ciepło :)

I już!

 

Konfiturka  -  jak awanturka - lekko kwaskowa, ale koniec końców sama słodycz.

Mały słoik zrobiłem z anyżem - no powiem Wam niezłe!


PIEROGI

We wtorek rano snułem się po chałupie bez celu i sensu, odwiedziłem balkon,

"obszedłem" plantację, (moje pomidorki już robią się żółte).

Moja wspólniczka zaproponowała żebyśmy zrobili pierogasy z jagodasami (bo tyle ich

jeszcze zostało).

Szybki telefon do mamusi, po przepisek na pierożki i biorę się szybko za wałeczek.

Stolnica na blat,micha, mąka, ciepła woda, olej i ..do przodu Polsko!

Mieszamy, gnieciemy, odstawiamy, żeby odpoczęło, kroimy, wałkujemy na cienko, wycinamy szklanką, pakujemy do środka jagody.


Gotujemy we wrzącej lekko osolonej wodzie kilka minut po wypłynięciu.

I już!

Pierogi wyszły znakomite. Polecam - prosto i szybko. Do tego śmietana ubita w moim naczynku z cukrem pudrem, talerz, widelec i .. pełen brzunio !!!

 

Choroba jasna - żeby tylko nie trzeba było potem sprzątać.

Dziwne -  śnieg zagościł w naszej kuchence :((

:)))))

STUDIOMILOMI.PL